A jednak rozdziobią nas kruki i wrony,
Znajdą nas gdzieś wśród śmieci,
“Zacznijcie od oczu, bo wzrok niepotrzebny”
A słońce już dawno dla nas nie świeci.
Przelecą nam w głowach wspomnienia,
Szybko, bo tak niewiele ich mamy
Mistyczny moment ostatniego zbliżenia
przerwą głośne drzwi śmietnikowej bramy.
Krakanie znajdzie w ciszy zwieńczenie
Zanim zapomni o nas świat całkiem,
Przestanie mieć w końcu znaczenie
Kto skrzywdził uczynkiem, a kto zaniedbaniem.
I ta mała, krwawa plama na chodniku
Zostanie po nas może na dni kilka,
Wyryją nam epitafium w korze pobliskiego buku:
“Żyli krótko i żałośnie jak owca w skórze wilka”.